bezpłatne czasopismo polonijne ukazujące się w Niemczech | „KONTAKTY“ | In polnischer Sprache für Deutschland

Tel. 030 / 324 16 32
Fax: 030 / 357 91 850
webmaster@kontakty.org

1995 – 2024

Polskie mamy w Berlinie – kim są?

Prawdopodobnie żadne badania, opracowania naukowe czy statystyki nie powiedzą nam tyle o polskich mamach w Berlinie, co Facebookowa grupa “Mamuśki z Berlina - dla wszystkich Kobiet”. O tym, jak zmieniły się wyzwania stojące przed mamami na przestrzeni ostatnich lat, co głównie zaprząta ich głowy i na co można liczyć, dołączając do grupy, opowiada Anna Wysokińska - jedna z jej wieloletnich moderatorek.

Anna Burek: Pani Anno, przyjechała Pani do Berlina 16 lat temu – czy pamięta Pani początki w mieście bez szerszego dostępu do mediów społecznościowych, blogów, internetowych grup wsparcia?

Anna Wysokińska: To zabawne, bo wiele osób, nawet takich, które wychowywały się w czasach bez Internetu, nie jest już w stanie przypomnieć sobie, jak inaczej wyglądała wtedy rzeczywistość. Do Berlina przyjechałam z pięcioletnią córką, nie zając otoczenia, nie mówiąc po niemiecku i zupełnie szczerze – nie do końca wiedząc, czego się spodziewać. Zaczęłam więc od budowania sieci polskojęzycznych kontaktów – najpierw było to polskie przedszkole, potem polska szkoła. Obowiązki związane z edukacją dziecka pozwoliły mi poznać innych rodziców, którzy tak, jak ja – czekali na swoje pociechy na szkolnych korytarzach czy placach zabaw. Tak nawiązywałam pierwsze znajomości w nowym mieście i uczyłam się, jak się w nim odnaleźć – ktoś mi podsunął jakiś pomysł na spędzenie wolnego czasu, ktoś doradził lekarza rodzinnego, ktoś dał znać, gdzie można spotkać fajnych ludzi. Bardzo zależało mi na tym, by córka obracała się w polskim towarzystwie, ale i dobrze integrowała w niemieckim – to były takie rozterki, o których nie rozmawia się na spotkaniu poświęconym przygotowaniu dziecka do pierwszej komunii. Owszem, z czasem w gronie rodziców dzieci w podobnym wieku do mojego udało mi się znaleźć wspaniałych przyjaciół i zbudować grono wzajemnego wsparcia, ale to wszystko nie stało się ot, tak, od razu.

Anna Burek: Kiedy odkryła pani grupę “Mamuśki z Berlina – dla wszystkich Kobiet” na Facebooku?

Anna Wysokińska: Grupa została założona w 2012 roku przez Marzenę Nowak, ja do Berlina przyjechałam w 2008 roku, więc jak wspomniałam, moje początki w tym mieście były “nieinternetowe”. Początkowo z czystej ciekawości dołączyłam do grupy i pamiętam, że od razu uderzyło mnie to, ile jest osób z podobnymi pytaniami, rozterkami, problemami – to pozwoliło mi na poczucie się podobną do innych, mogłam się z tymi mamami identyfikować, a co za tym idzie – czułam się mniej osamotniona w tym procesie bycia matką. Z czasem grupa zaczęła się mocno rozrastać i Marzena szukała osób chętnych do pomocy w prowadzeniu grupy jako moderatorka – zgłosiłam się, bo przede wszystkim lubię czuć się potrzebna, ale też chciałam dać coś od siebie w zamian za to, co w międzyczasie dała mi grupa. Proszę sobie wyobrazić, że obecnie jest nas 7 – jedna administratorka i sześć moderatorek w grupie ponad 6 tysięcy uczestniczek. Nierzadko słyszę złośliwe żarty na temat naszej grupy, ale gdyby były one prawdą, proszę mi uwierzyć, że nasza siódemka nie dałaby sobie rady. Ta grupa to doskonały przykład kobiecego wsparcia i przykład ogromnej siły wynikającej z poczucia wspólnoty.

Anna Burek: Co należy do Pani zadań jako moderatorki?

Anna Wysokińska: Praca moderatorki to tak naprawdę bycie dostępną 24 godziny na dobę – wiem, że w niektórych grupach czeka się na zatwierdzenie posta kilka dni – nie mogę sobie tego wyobrazić w naszej grupie, bo tematy, które poruszają nasze członkinie nierzadko są awaryjne – potrzeba lekarza na już, porady na wczoraj. Pracujemy więc z dziewczynami niemalże bez przerwy i chyba z każdego możliwego miejsca – pierwsza rzecz po przebudzeniu i ostatnia przed snem to sprawdzenie, czy nie mam żadnych powiadomień, czy nikt nie czeka na moją reakcję. To duża odpowiedzialność, ale też ogromna frajda czuć się potrzebną.

Nasze zadania to przede wszystkim zatwierdzanie postów i akceptowanie próśb o przyjęcie nowych członków, a właściwie członkiń, bo zasada jest taka, że nie przyjmujemy do grupy mężczyzn. Zdarzały się nam sytuacje, kiedy determinacja i chęć dołączenia do naszej grupy niektórych mężczyzna była tak duża, że tworzyli fałszywe profile pod damskimi imionami, by zostać przyjętym, niektórzy z kolei traktują tę grupę jako zbiór ofert matrymonialnych. Ta grupa zdecydowanie temu nie służy, a naszym zadaniem jest dopilnowanie, by składała się jedynie z kobiet – to ma być dla nich bezpieczna przestrzeń, w której są między sobą, mogą poradzić się w dowolnych kwestiach, a tematy związane ze związkami, ojcostwem czy partnerstwem należą do tych bardzo często poruszanych. Poza tym monitorujemy też posty, które są na grupie zamieszczane – mamy bardzo szczegółowy regulamin, który jasno mówi, co można, a czego nie należy ogłaszać na grupie. Ostanio ze strony mam młodszych dzieci pojawiła się prośba o wprowadzenie możliwości sprzedaży drobnych rzeczy – to też wymaga dużej uwagi, bo nie możemy akceptować każdej oferty – niektóre produkty po otwarciu czy częściowym zużyciu nie są już bezpieczne dla maleństw. Dla uczestniczek grupy to nowa możliwość, dla nas – duża odpowiedzialność i kolejny obowiązek. No i najważniejsze – dbamy o dobrą atmosferę. To znaczy, że jeśli zdarza się nam widzieć nieprzyjemne lub krzywdzące komentarze – reagujemy stanowczo, nie pozwalając na to, by rozmowa przerodziła się w konflikt. Choć muszę przyznać, że takie sytuacje nie zdarzają się często – każda z nas wie, po co jest ta grupa i raczej stara się wspierać inne mamy niż krytykować czy wytykać błędy. 

Anna Burek: Wspomniała Pani, że to grupa tylko dla kobiet – czy muszą być mamami?

Anna Wysokińska: Nikt nie weryfikuje tego, czy ktoś jest mamą czy może już mamą mamy, czyli babcią. Pozwalamy wszystkim kobietom na dołączenie do grupy – przecież dla osoby, która dopiero stara się o dziecko tematy związane z planowaniem ciąży, opieką lekarską, kwestiami prawnymi, a potem – szukaniem położnej, kity, szkoły są nieraz bardziej istotnie niż dla mam kilkunastoletnich lub prawie dorosłych dzieci. Co ważne, w grupie można znaleźć wsparcie na każdym etapie macierzyństwa właśnie dlatego, że jajko członkinie jesteśmy w różnym wieku, z różnym stażem i różnymi doświadczeniami – to dlatego tak chętnie dołączają do nas stale nowe osoby. To jest ogromna baza wiedzy zgromadzona w jednym miejscu, dodatkowo z możliwością współuczestniczenia w jej budowaniu oraz zadawania pytań, na które w większości ktoś odpowiada w ciągu kilku minut. Proszę sobie wyobrazić, ile zajęłoby otrzymanie wsparcia czy porady w urzędzie czy innej instytucji – trzeba umówić termin, zwolnić się z pracy, by na niego przyjść, zgromadzić dokumentację, by często usłyszeć, że trafiłyśmy pod zły adres lub otrzymać broszurę informacyjną, którą znaleźć można online. Nasze członkinie dzielą się takimi doświadczeniami na grupie, co sprawia, że nierzadko nie marnujemy czasu na stanie w kolejkach do instytucji, które nie są przystosowane do naszych potrzeb.

Anna Burek: Nie ma Pani jednak wrażenia, że kontakty internetowe dają poczucie bezkarności i przyzwolenie na zachowania, które jednak nie byłyby akceptowane na przykład we wspomnianym urzędzie?

Anna Wysokińska: Oczywiście, interakcje w Internecie wiążą się z tym, że łatwiej powiedzieć, czy raczej napisać, coś, za co nie trzeba brać odpowiedzialności, bo na zdjęciu profilowym mamy kotka a podpisujemy się fikcyjnym nazwiskiem – takie sytuacje się zdarzają i będą zdarzać. Jeśli o chodzi o weryfikację treści, nawet jeśli ktoś próbuje kogoś celowo wprowadzić w błąd, zaraz wyłapie to cały szereg dziewczyn, więc o to nie ma się co martwić. Brakuje nam nadal odpowiednika etykiety grzecznościowej, jeśli chodzi o zachowania w Internecie, a dodatkowo anonimowość sprzyja sytuacjom, w których ktoś może pozwalać sobie na inne zachowania niż te, na które zdobyłby się w bezpośrednim, osobistym kontakcie. Jak już jednak mówiłam, jako moderatorki dbamy o pozytywną atmosferę w grupie i osobiście wiedzę więcej plusów niż minusów tego, że można w niej zadać pytanie lub zamieścić post jako osoba anonimowa. Proszę sobie wyobrazić sytuację przemocowego związku, trudny przebieg sprawy rozwodowej, podejmowanie decyzji o rozstaniu czy odebraniu praw rodzicielskich – w takich sytuacjach osoba potrzebująca pomocy najczęściej nie prosi o nią ze względu na strach przed stygmatyzacją. Pójście do urzędu, wykonanie telefonu wymaga ujawnienia o sobie pewnych danych, a Internet umożliwia otrzymanie wsparcia przy jednoczesnym zachowaniu anonimowości.

Anna Burek: Wspomniała Pani już o kilku tematach głównie interesujących mamy z grupy – czy na podstawie tego, jak zmieniają się główne wątki w grupie, może Pani potwierdzić, że wyzwania stawiane przed mamami zmieniły się na przestrzeni lat?

Anna Wysokińska: Oj tak, obserwując to, co zajmuje obecnie młode mamy i porównując do tego, czym ja martwiłam się jako mama małego dziecka, mogę z pewnością potwierdzić, że czasy się zmieniły. Kilkanaście lat temu główne wątki w grupie dotyczyły miejsc, w których można przyjemnie i bezpiecznie spędzić czas z maluchem, porad związanych z wychowywaniem dwujęzycznym i integracją w nowym miejscu zamieszkania. Ludzie szukali kontaktu z drugim człowiekiem, nawiązywali przyjaźnie, spędzali razem czas i organizowali go swoim dzieciom. Obecnie obserwuję coraz więcej problemów związanych z szukaniem mieszkania, brakiem miejsc w kitach i przedszkolach, a także – z szukaniem polecanych i sprawdzonych położnych. Młode mamy wydają się bardziej zagubione w kwestiach, które powinny być zapewnianie ze strony państwa oraz na poziomie instytucji, które odpowiedzialne są za pomoc rodzinom. Niezmiennie jednak popularnością cieszą się wątki związane ze spędzaniem czasu wolnego w ciekawych miejscach czy polecaniem wartościowych wystaw, warsztatów czy zajęć dla dzieci.

Anna Burek: Pani Anno, a co się dzieje w momencie, kiedy kobieta przestaje już pełnić głównie rolę mamy, dzieci opuszczają gniazdo i nie potrzebują aż tyle uwagi i wsparcia? Czy te osoby pozostają w grupie “Mamuśki z Berlina – dla wszystkich Kobiet”?

Anna Wysokińska: Jak najbardziej! Wiem, że istnieją inne popularne grupy dla osób, które mogą ponownie bardziej skupić się na sobie – można tam porozmawiać o wyzwaniach wieku średniego, podpytać o rady związane z innymi dziedzinami życia niż macierzyństwo – sama chętnie z nich korzystam, by dowiedzieć się, co ciekawego w trawie piszczy, gdzie warto się wybrać, co poczytać, w czym wziąć udział. Jednak zawsze wracam do grupy “Mamuśki w Berlinie – dla wszystkich Kobiet” – to społeczność, która stała się dla mnie domem i nawet jeśli nie interesują mnie już osobiście kwestie związane np.z rozszerzaniem diety niemowlaka, chętnie służę swoim doświadczeniem w innych tematach, które są mi bliskie. To nie jest tak, że mamą się jest tylko do momentu, w którym dziecko osiąga pełnoletność. Doświadczenie bycia mamą jest na całe życie.

Anna Burek

Udostępnij post:

Interesujące artykuły

Najnowsze wydanie - czerwiec 2024