bezpłatne czasopismo polonijne ukazujące się w Niemczech | „KONTAKTY“ | In polnischer Sprache für Deutschland

Tel. 030 / 324 16 32
Fax: 030 / 357 91 850
webmaster@kontakty.org

1995 – 2024

Buch, czyli książka

Trzy edycje klubu książki online to setki godzin spędzonych na poszukiwaniu tematów około literackich, spotkanie z tłumaczkami literatury niemieckiej na polski, nagrywanie podcastów, spotkanie z niemiecką pisarką Jasmin Schreiber, dziesiątki przeczytanych książek, by wybrać te najlepsze i czternaście omówionych w ramach wspólnych spotkań z uczestnikami, wiele wypitych kaw i jedna myśl: że warto!

O internetowym klubie książki “Buch, czyli książka” poświęconemu literaturze niemieckojęzycznej, opowiada pomysłodawczyni oraz organizatorka – Natalia Prüfer.

Anna Burek: Natalia, jak zaczęła się Twoja przygoda z Berlinem?

Natalia Prüfer: Pochodzę z Warszawy i wykształcenia jestem teatrolożką – do Berlina przyjechałam dwanaście lat temu z powodów osobistych – założyłam polsko-niemiecką rodzinę. Myślałam,, że z takim wykształceniem, znajomością języka angielskiego, doświadczeniem pracy w dużej instytucji kultury w Warszawie, nie będę miała większego problemu ze znalezieniem satysfakcjonującej mnie pracy w mieście takim jak Berlin. Szybko się okazało, że muszę zacząć od kompletnego zera. Postanowiłam więc, że nauczę się niemieckiego. Uparłam się niesamowicie i 9 miesięcy nie robiłam nic innego. Chodziłam na intensywne kursy, starałam się używać niemieckiego na co dzień, jednak stale gdzieś z tyłu głowy miałam takie przekonanie, że przecież nigdy nie będę w stanie w tym języku dojść do poziomu, w którym jestem w stanie odbierać w nim sztukę, teatr, literaturę. Kocham czytać i zastanawiałam się, czy kiedyś będę mogła z przyjemnością robić to w innym języku niż ojczysty. Łatwo nie było, zaczynałam od książek dla dzieci, moje pierwsze lektury zachowałam sobie na pamiątkę – nadal mają na marginesach notatki wykonane przeze mnie ołówkiem: rodzajniki czy tłumaczenia nowych słówek na język polski wraz odmianą przez przypadki. Doskonale pamiętam, co czytałam: „Dzieci z Bullerbyn” i „Małego księcia”. Nie było łatwo, ale po jakimś czasie prób i frustracji zauważyłam, że czytanie w języku obcym sprawia mi frajdę. Zaczęłam pracować jako recenzentka wewnętrzna dla różnych polskich wydawnictw. 

Anna Burek: Nie poszłaś zatem do pracy jako teatrolożka, teraz jesteś inicjatorką i koordynatorką kilkuletniego już projektu „Buch, czyli książka” – jak to się stało?

Natalia Prüfer: Trochę jak w literaturze i teatrze – życie pisze własne scenariusze. Studia magisterskie na Freie Universität robiłam już będąc w ciąży, cztery lata później urodziło się nam drugie dziecko i szybko się zorientowałam, że pomiędzy obowiązkami mamy i codziennym życiem rodzinnym, nie da się iść na etat na osiem godzin dziennie, szczególnie, że mój mąż często podróżował służbowo, a w Berlinie nie mamy żadnej rodziny do pomocy.  Nie ma przestrzeni na rozwój kariery, budowanie jej od zera, z dwójką maluchów w domu. Wolne wieczory, spokojne weekendy, które można było wcześniej wykorzystywać na rozwój, wyjście do teatru, jakieś dodatkowe projekty, również przestają istnieć. Mimo to pracowałam: tłumaczenia, pisanie tekstów, wywiady, własne mniejsze lub większe projekty, jak na przykład „Lektury” o polskiej literaturze – to wszystko robiłam w tak zwanym „wolnym czasie” i wtedy zaczęłam się również oficjalnie nazywać freelancerką. Moja młodsza córka pięknie przesypiała wszelkie spacery – zabierałam więc jakąś książkę i korzystałam z każdej możliwej okazji, by przysiąść w parku czy kawiarni i przeznaczyć czas na lekturę. Potem wybuchła pandemia i siedzieliśmy zamknięci w mieszkaniu. Nie wspominam tego czasu miło, byłam strasznie zmęczona, sfrustrowana, ale coraz cześciej budziła się we mnie potrzeba działania – ktoś powiedziałby może, że to niefortunny moment, dla mnie było jednak wręcz odwrotnie. Założyłam bloga na Instagramie o literaturze niemieckiej „Buch, czyli książka”, moja przyjaciółka, w kilka chwil wyczarowała logo,, a Marcin Wilk – dziennikarz, pisarz z Krakowa opowiedział mi o Dyskusyjnych Klubach Czytelniczych. Wspólnie wymyśliliśmy, by zrobić taki polsko-niemiecki projekt online. Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej akurat interesowała się projektami online z racji panującej pandemii. Nie było już więc żadnych wymówek – ruszyliśmy z przygotowaniami do pierwszej edycji, a pod koniec 2023 roku zakończyliśmy trzecią.

Anna Burek: Na czym więcej polega sukces projektu „Buch, czyli książka”?

Natalia Prüfer: To zabawne, bo ja kiedy słyszę o sukcesie, to stale przypominam sobie przygotowania do pierwszej edycji spotkań – gorączkowo rozsyłałam zaproszenia na wydarzenia do moich znajomych i rodziny, bo panicznie bałam się, że pomysł internetowego klubu książki się nie przyjmie. Wszyscy zaangażowani w projekt uspokajali mnie jednak, czerpiąc ze swojego doświadczenia związanego z organizacją podobnych przedsięwzięć, i mieli rzeczywiście rację – „Buch, czyli książka” przyjęło się rewelacyjnie. Internetowy format początkowo wymusiła na nas pandemia, jednak on w pewien sposób nam sprzyja do tej pory – dołączają do nas uczestnicy z całej Polski i całych Niemiec, a nawet z innych krajów. Można brać udział w dyskusji, pozostając anonimowym, bo nie wszyscy włączają kamerki podczas spotkania, a jednocześnie jest to doskonała okazja, by poznać osoby o podobnych zainteresowaniach, których może nie byłoby szans spotkać w miejscu zamieszkania. Dodatkowo jednak to, co wyróżnia ten pomysł na tle podobnych inicjatyw, nawet takich organizowanych stacjonarnie, to klucz doboru literatury, którą się zajmujemy. Naszym celem jest propagowanie literatury niemieckiej, austriackiej, która choć tak bardzo nam geograficznie przecież bliska, pozostaje często nieodkryta przez polskich czytelników.

Anna Burek: No właśnie, mam wrażenie, że nadal niewiele mówi się w Polsce o literaturze powstającej w Niemczech. Z czego to wynika?

Natalia Prüfer: To jest pytanie, które zadają mi różne osoby, zadaję sobie je też ja, a odpowiedzieć na nie próbowałam na kilkunastu stronach eseju Nie tylko Goethe i Mann. Dlaczego nie czytamy niemieckiej literatury? opublikowanego we wrześniu 2023 w magazynie „Pismo”. Moim zdaniem  niska popularność literatury niemieckiej wynika przede wszystkim z uprzedzeń Polaków do Niemców. Dodatkowo ostatnie lata w polityce nie sprzyjały walce ze stereotypami i niechęcią wobec naszych sąsiadów. Narracje wokół tematów wzajemnych relacji polsko-niemieckich nie pozostają bez znaczenia dla kształtowania się czytelniczych sympatii. Prace wydawnictwa to przecież biznes, jak każdy inny. Książki wydawane są po to, by wprowadzić je na rynek i  z jak największym sukcesem sprzedać. Jeśli zatem istnieje ryzyko, że koszt przekładu, druku, działań marketingowych się nie zwróci, bo „Polacy nie czytają Niemców”, to łatwiej zdecydować się na wydanie czegoś „bezpiecznego”, aniżeli podejmowanie ryzyka w imię misji naprawiania stosunków międzynarodowych. Zauważyłam, że częściej to te małe, niszowe wydawnictwa kładą nacisk na jak najlepszy repertuar i rzeczywiście decydują się częściej na wydawanie literatury niemieckiej – organizują wokół nich wiele wydarzeń promocyjnych, dyskusji, starają się o doskonałe tłumaczenia i dostępność produktu w sprzedaży online. To sprzyja zmianie sposobu myślenia, ale wymaga też wiele czasu, cierpliwości i cóż, pieniędzy.

Anna Burek: Osobiście mam takie poczucie, że niemiecka literatura jest ciężka, bardzo poważna i zawsze dotyka jakichś trudnych tematów – również tych związanych z naszą wspólną przeszłością. Jako laik w tym temacie, pewnie nie mam racji?

Natalia Prüfer: Nie masz! To stereotyp, podobnie jak to, że Niemcy nie mają poczucia humoru albo, że piszą tylko o Holokauście. Owszem, tej literatury o wspólnej historii, o tym, jak przeplatały się dzieje Polski i Niemiec jest sporo, ale na tym rynek wydawniczy w Niemczech się absolutnie nie kończy! Ja jednak zawsze zachęcam do czytania nowości literackich, bo one odwołują się do szukania poczucia tożsamości, toposu małej ojczyzny, opowiadają o kulturze i językach innych narodów, można się z nich wiele nauczyć.. Marianna Leky, z którą miałam przyjemność dwukrotnie przeprowadzić wywiad, to wspaniała autorka powieści z gatunku realizmu magicznego – czytając jej “Sen o okapi” czy niedawno wydane “Smutki wszelkiej maści”, nie mogłam przestać myśleć o fenomenalnych i lubianych przecież przez wszystkich “Dzieciach z Bullerbyn”. Z literatury osadzonej w nurcie feministycznym poleciłabym „Czempionki” Jovany Reisinger – świetna pozycja komentująca współczesną rzeczywistość kobiet napisana z ogromną dozą sarkazmu, czy „Patriarchat rzeczy” Rebekki Endler. Do zestawu dołożyłabym również którąś z książek, o których dyskutowaliśmy podczas ubiegłej edycji „Buch, czyli książka”: „Rów Mariański” Jaśmin Schrebier, “Rausz. Niemcy między wojnami” Haralda Jähnera, “Podróż po Polsce, Berlin Alexanderplatz. Dzieje Franciszka Biberkopfa” Alfreda Döblina czy “Dżiny” Farmy Aydemir. Polecam też książki Jaroslava Rudisa, Juli Zeh i wiele, wiele innych.

Anna Burek: Mówiłaś o tym, że projekt „Buch, czyli książka” miał być alternatywą do pracy na cały etat, a samo przeczytanie wymienionych przez Ciebie pozycji brzmi jak zajęcie od rana do wieczora. Jak wyglądają działania organizacyjne związane z Twoim klubem książki online?

Natalia Prüfer: To rzeczywiście jest praca właściwie bez przerwy i chociaż mówi się, że człowiek lubiący swoje obowiązki, nie przepracowuje ani jednego dnia w życiu, to nieraz to balansowanie pomiędzy rolą mamy, żony i organizatorki stale rozrastającego się projektu wymaga niezłych akrobacji. Poza tym, „Buch, czyli książka” to dla mnie wciąż po prostu hobby, a nie praca. Na co dzień zajmuję się różnymi ważnymi projektami w stowarzyszeniu SprachCafé Polnisch w Berlinie, jestem koordynatorką nowej filii kafejki koło dworca Südkreuz. Stos książek, które chcę przeczytać, dostałam do zrecenzowania czy kupiłam na targach, rośnie w zastraszającym tempie, doba jest za krótka. Czasem słyszę komentarze, że przecież zorganizowanie takie wieczoru dyskusyjnego to właściwie nic trudnego – wystarczy znaleźć wspólny termin i połączyć się online. Nic bardziej mylnego! Przygotowania do każdej edycji zaczynają się już latem – po przeczytaniu dziesiątek nowości, wybieramy kilka pozycji czytelniczych i prezentujemy je naszym odbiorcom – tworzymy wokół nich materiały promocyjne, posty na social mediach, powoli układamy już agendy spotkań. Rezerwujemy terminy, zapraszamy gości specjalnych, dopinamy szczegóły związane z promocją i wydarzeniami towarzyszącymi. Samych spotkań dyskusyjnych w trakcie każdej edycji jest kilka – każde z nich wymaga przygotowania, promocji, wsparcia technicznego, moderacji. Uczestniczą w nich nierzadko osoby, które biorą udział w takim wydarzeniu po raz pierwszy, więc zależy nam, by czuły się komfortowo. Zaś po tym, co dla uczestników wydaje się końcem edycji, czekają nas prace rozliczeniowe, przygotowanie sprawozdania, dokumentacji. W międzyczasie stale się doinformowujemy, odwiedzamy targi książek, wydarzenia poświęcone literaturze, odwiedzamy księgarnie, sprawdzamy, co piszczy w ulubionych wydawnictwach, dowiadujemy się o kolejnych powstających projektach – trzymanie ręki na pulsie i nadążanie za nowościami to też część pracy! I chyba rzeczywiście może i bym już leżała pod tym stosem nieprzeczytanych książek, przytłoczona liczbą obowiązków, gdyby nie wspaniały zespół, który mnie od samego początku wspiera w działaniach: Marcin Wilk, Dagmara Smoła z Krakowa pomagają mi organizacyjnie, przejmują wiele obowiązków, doradzają, SprachCafé Polnisch wraz z Agatą Koch również patronuje naszym działaniom, ostatnio do zespołu dołączyła również Brygida Helbig, a finansowo wsparło nad Stowarzyszenie Städtepartner Stettin e.V. Od początku klubu online udaje się nam również pozyskiwać fundusze na pokrycie kosztów z ramienia Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, mamy nadzieję, że wspomogą również kolejną edycję.

Anna Burek: Co zatem zrobić, by wziąć udział w klubie książki, jak się przygotować?

Natalia Prüfer: Polecam śledzić nas na Facebooku lub Instagramie. Tam pojawiają się nie tylko wpisy o literaturze niemieckiej, ale także informacje o kolejnych edycjach klubu. Następnie należy przeczytać zaproponowaną przez nas książkę po polsku lub po niemiecku i zapisać się na darmowe spotkanie. Dyskusje odbywają sie online, na zoomie. Przez 1,5 h rozmawiamy o danej książce – nie są to monologi czy wykłady. Prowadzący lub prowadząca zadają pytania, naprowadzają, nadają rytm rozmowie, ale mówią czytelnicy i czytelniczki. Wymieniamy się spostrzeżeniami, często opowiadamy sobie o różnych przeżyciach, emocjach, jakie wywołuje w nas książka. To naprawdę ciekawe i ważne rozmowy. Nie zmuszamy jednak nikogo do wypowiedzi, panuje luźna, miła atmosfera. Uwielbiam te spotkania.

Anna Burek: Wszystko jasne, czekamy na kolejną edycję, dziękuję za rozmowę.

Natalia Prüfer: Ja również. Dziękuję! 

Udostępnij post:

Interesujące artykuły

Marzec w Berlinie

Szukasz informacji o tym, co robić, gdzie pójść i kiedy w Berlinie? No cóż, Berlin to niesamowite miasto z szeroką gamą aktywności i wydarzeń, które zadowolą każdego smaka i preferencje. Daj nam znać, jeśli masz jakieś bardziej szczegółowe pytania!

Czytaj więcej
Najnowsze wydanie - marzec 2024