bezpłatne czasopismo polonijne ukazujące się w Niemczech | „KONTAKTY“ | In polnischer Sprache für Deutschland

Od trudnej historii do strategicznej wspólnoty interesów. Polska nie jest już „młodszym partnerem”

W tym roku mija 35 lat od podpisania polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Choć rocznicowa debata w Bundestagu odbyła się przy niemal pustych ławach, jej ton był bezprecedensowy - wszystkie polityczne frakcje mówiły o relacjach z Polską jako strategicznych. O tym, jak dziś ewoluuje partnerstwo Warszawy z Berlinem, dlaczego brak zadośćuczynienia dla ofiar wojny wciąż rzuca cień na nasze stosunki oraz w jaki sposób Polska staje się obronnym i gospodarczym filarem dla Niemiec, opowiada szef polskiej ambasady w Niemczech, Jan Tombiński. Rozmawia Tomasz Kycia.

Tomasz Kycia: Panie Ambasadorze, debata z okazji 35-lecia polsko-niemieckiego traktatu odbyła się w środę, 10 czerwca w Bundestagu dość późno, bo po 19:30, i przy obecności zaledwie około pięćdziesięciu posłów na sali. Czy ta mało odświętna forma nie była dla Pana, jako bezpośredniego świadka, rozczarowaniem?

Jan Tombiński (Ambasador RP w Niemczech): Z pewnością wolałbym, aby to wydarzenie miało miejsce przy pełnej sali i przy większym zaangażowaniu rządu. Najważniejsze jednak, że taka debata w ogóle się odbyła i miała niezwykle pozytywny wydźwięk. Co istotne, wszystkie frakcje parlamentarne mówiły praktycznie unisono o relacjach polsko-niemieckich jako o strategicznej współpracy. Zaskakujące było nawet to, że Polskę chwaliła skrajnie prawicowa frakcja AfD. Za ćwierć wieku historycy, analizując nasze wzajemne stosunki, nie będą zastanawiać się nad tym, o której godzinie toczyła się dyskusja, lecz skupią się na konkretnej treści wystąpień i wezwaniach do pogłębiania naszej współpracy.

Zatrzymajmy się zatem przy realizacji traktatu z 1991 roku. Jak wygląda dziś kwestia nauczania języka polskiego? Organizacje polonijne dopiero od niedawna otrzymują znaczące wsparcie z funduszy federalnych, a stabilnego, długoterminowego finansowania wciąż brakuje.

Oceniając ten traktat, musimy pamiętać o realiach, w jakich był on negocjowany: w Polsce stacjonowały jeszcze sowieckie wojska, a sam dokument kładł podwaliny pod włączenie naszego kraju do zachodnich instytucji. Niemcy odegrały w tym procesie rolę ogromnie pomocnego przewodnika. Jeśli zaś chodzi o sam język polski, deficyt w dostępie do jego nauki rzeczywiście wciąż istnieje. Zabiegamy jednak o to, by polski przestał być zawężany i traktowany wyłącznie jako język mniejszości i osób mających polskie korzenie. Zależy nam, aby zaistniał on w niemieckich szkołach na równoprawnych zasadach, analogicznie do języka angielskiego czy francuskiego. Biorąc pod uwagę potężną ekspansję polskiego kapitału i firm na tutejszym rynku, znajomość języka polskiego staje się dla Niemców ogromnym atutem profesjonalnym w karierze zawodowej.

Kolejnym ważnym tematem jest kultura pamięci. Od apelu śp. Władysława Bartoszewskiego z 2010 roku o upamiętnienie polskich ofiar II wojny światowej minęło już wiele lat. Czy ten „węzeł gordyjski” wreszcie uda się przeciąć?

Tak, zdecydowanie ruszyliśmy ten proces z miejsca. Przełomem okazało się wskazanie niezwykle prestiżowej lokalizacji pod budowę – pomnik powstanie w samym centrum Berlina, tuż przed budynkiem dzisiejszego Bundestagu, w bezpośrednim sąsiedztwie Urzędu Kanclerskiego. Powstał już monument tymczasowy, a obecnie trwa rozstrzyganie konkursu na projekt docelowy, do którego zgłosiła się wręcz rekordowa liczba pracowni architektonicznych. Zgodnie z założeniami budżetowymi rządu federalnego, środki finansowe na jego realizację przewidziane są już na rok 2027.

Z bolesną historią wiąże się również kwestia braku zadośćuczynienia. Jesienią premier Donald Tusk ponaglał kanclerza Niemiec w sprawie jakiegoś znaczącego gestu dla wciąż żyjących polskich ofiar. Czy dostrzega Pan jakiekolwiek przyspieszenie po stronie niemieckiej?

Niestety nie, to bardzo trudny i bolący nas temat. Argumenty o wsparciu dla żyjących ofiar obozów, byłych robotników przymusowych czy dzieci poddawanych germanizacji, wydają się zupełnie nie trafiać do niemieckich polityków. Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie przygotowała wszelkie niezbędne wyliczenia, dysponujemy konkretnymi danymi i wiemy, ile osób z tej grupy jeszcze żyje, a mimo to odpowiednich decyzji wciąż brakuje. Powtarzam zawsze, że takie zaniechanie po stronie niemieckiej kosztuje w naszych relacjach znacznie więcej, niż wyniosłyby same środki przeznaczone na zadośćuczynienia.

Przejdźmy zatem do teraźniejszości. 17 czerwca, w rocznicę zawarcia traktatu, ministerstwa obrony obu państw podpiszą nową polsko-niemiecką umowę wojskową. Co ona realnie zmieni w naszym bezpieczeństwie?

Umowa ta wynika bezpośrednio ze zdefiniowanych na nowo zagrożeń płynących ze wschodu. Jej rzeczywista wartość objawi się w codziennym działaniu. Zapominamy często, że od 27 lat jesteśmy z Niemcami pełnoprawnymi sojusznikami w NATO. Ta wojskowa kooperacja już ma miejsce w praktyce: niemieccy żołnierze chronią dziś polskie lotnisko w Jasionce, a z drugiej strony, to my odegrywamy krytyczną rolę w logistyce dla niemieckiej brygady, która ma wkrótce stacjonować na Litwie, ponieważ najkrótsza droga lądowa wiedzie przez Polskę. Pod względem diagnozy i oceny zagrożeń jesteśmy jednomyślni, musimy jedynie wypracować i nauczyć się na nowo języka sojuszu wojskowego.

Czy w związku z kluczową rolą na wschodniej flance, Polsce uda się wejść do formatu E3 (Wielka Brytania, Niemcy, Francja) i przekształcić go w E4, by decydować o wsparciu dla Ukrainy?

Jestem przekonany, że tak, ponieważ nie można dzisiaj poważnie rozmawiać o wspieraniu Kijowa i obronie przed rosyjskim zagrożeniem z pominięciem Polski. Zgadzają się z tym sami niemieccy politycy. Zaznaczę jednak, że nie powinniśmy ograniczać się do wąskich, ekskluzywnych formatów dyplomatycznych, gdyż budzi to irytację innych państw. Wokół całego basenu Morza Bałtyckiego – od Skandynawii aż po Niemcy i Polskę – solidarnie dzielimy dziś te same obawy i w podobny sposób pragniemy im przeciwdziałać.

A co dla relacji polsko-niemieckich oznacza młode pokolenie? Co dzisiaj może stać się dla nich wspólnym mianownikiem, skoro „historyczne pojednanie” wyczerpało swoje paliwo?

W latach osiemdziesiątych konieczność powojennego pojednania była niezwykle silnym, emocjonalnym ładunkiem wciągającym młodych ludzi. Dziś to słowo w zasadzie przestaje organizować nasze relacje. Zastępuje je perspektywa budowania „wspólnoty interesów”. Młodych ludzi po obu stronach Odry łączą teraz dokładnie takie same wyzwania o charakterze egzystencjalnym – chęć budowy stabilnego życia, bezpiecznych rodzin i lepszego świata dla swoich dzieci. Ważnym elementem zachęcającym ich do współpracy jest też rosnąca potęga polskiej gospodarki za zachodnią granicą. Jak celnie zauważył w Bundestagu poseł Knut Abraham, dla Niemiec przestaliśmy już być „młodszym partnerem”. Jesteśmy partnerem równorzędnym, powiem więcej: przewrotnie można dziś stwierdzić, że najnowsze impulsy wzrostu gospodarczego nie przychodzą do Niemiec z zachodu, lecz właśnie od strony wschodniej, z polskiej granicy. To jest fundament, na którym wznosimy nową, wspólną przyszłość.

 

Udostępnij post:

Interesujące artykuły

Berlin nie jest łatwym miastem

To miasto bywa trudne, nieprzewidywalne i rzadko wyściela przed kimś czerwony dywan. A jednak przyciąga miliony. O fascynacji chaosem, gentryfikacji i poszukiwaniu autentyczności w cieniu „złotych lat dwudziestych” z Dorotą Danielewicz, autorką książki „Berlin. Miasto, które niczemu się nie dziwi”, rozmawia Maciej Wiśniewski.

Czytaj więcej

Od trudnej historii do strategicznej wspólnoty interesów. Polska nie jest już „młodszym partnerem”

W tym roku mija 35 lat od podpisania polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Choć rocznicowa debata w Bundestagu odbyła się przy niemal pustych ławach, jej ton był bezprecedensowy – wszystkie polityczne frakcje mówiły o relacjach z Polską jako strategicznych. O tym, jak dziś ewoluuje partnerstwo Warszawy z Berlinem, dlaczego brak zadośćuczynienia dla ofiar wojny wciąż rzuca cień na nasze stosunki oraz w jaki sposób Polska staje się obronnym i gospodarczym filarem dla Niemiec, opowiada szef polskiej ambasady w Niemczech, Jan Tombiński. Rozmawia Tomasz Kycia.

Czytaj więcej
Najnowsze wydanie - lipiec 2026