bezpłatne czasopismo polonijne ukazujące się w Niemczech | „KONTAKTY“ | In polnischer Sprache für Deutschland

MILCZENIE OWIEC-  Ile kosztuje nasza naiwność?

Wyobraźmy sobie, że kupujemy ubezpieczenie. Każdy, kto na co dzień ma do czynienia z oceną ryzyka i czyta umowy ubezpieczeniowe wie, że najważniejsze rzeczy zawsze kryją się w zapisach drobnym drukiem – w wyłączeniach odpowiedzialności, czyli w tym, za co firma nie zamierza zapłacić.

Kiedy z prywatnych polis zaczęto wykluczać powikłania po pewnych preparatach medycznych, traktując je de facto jako eksperyment, system zapalił potężną czerwoną lampkę. Nie powinniśmy jej ignorować. Dyskusja o masowych programach zdrowotnych, za którymi stoją miliardowe zyski gigantów takich jak Pfizer czy Merck, przypomina dziś stąpanie po polu minowym. 

Pod gładką powierzchnią telewizyjnych reklam i zapewnień o rygorystycznych testach kryje się skomplikowana prawna machina. Jej głównym celem, jak pokazują fakty, wcale nie jest dobrostan pacjenta, lecz ochrona zysków potężnych korporacji i ukrywanie przed nami niewygodnych statystyk.

Ten ochronny parasol rozłożony nad przemysłem farmaceutycznym ma swoje historyczne korzenie, ale dziś przybiera wyjątkowo niepokojące formy. 

W USA już w 1986 roku ukształtowano prawo w taki sposób, by praktycznie uwolnić producentów od zwykłej odpowiedzialności cywilnej za ciężkie powikłania poszczepienne. Ustawa NCVIA (1986 r.) i wyrok Sądu Najwyższego USA Bruesewitz v. Wyeth (2011 r.) faktycznie uwolniły gigantów farmaceutycznych tj. (Pfizer, Merck, Sanofi) od odpowiedzialności. 

Zamiast nich, ewentualne odszkodowania wypłaca specjalny fundusz, na który w ostatecznym rozrachunku paradoksalnie składają się sami obywatele. 

Dziś to unikanie odpowiedzialności wchodzi na wyższy poziom i zamienia się w cyniczną manipulację językową. Kiedy opór społeczny rośnie, system często redefiniuje same pojęcia. W wielu szpitalnych formularzach zgody na zabieg, słowo „szczepionka” po cichu zastępuje się pojemnym i niezrozumiałym dla laika określeniem „leki biogeniczne”. 

Dzięki temu personel medyczny dostaje wolną rękę, by podać iniekcję pacjentowi, który na przykład przebywa pod narkozą – brutalnie łamiąc w ten sposób podstawową zasadę świadomej zgody. 

Widzimy to na najniższym szczeblu. W polskich szpitalach na oddziałach noworodkowych rodzicom podsuwa się do podpisu „oświadczenia świadomej odmowy”, które z prawnego punktu widzenia budzą ogromne kontrowersje i wyglądają na próbę wywarcia presji na pacjenta bez podania solidnej podstawy prawnej. 

Co więcej, Naczelny Sąd Administracyjny w swojej interpretacji (sygn. akt II GSK 2569/24) orzekł w 2025 r., że pisemna zgoda rodzica dotyczy wyłącznie przeprowadzenia badania kwalifikacyjnego, a nie samego aktu wykonania szczepienia obowiązkowego. 

Rozdzielanie tych dwóch czynności to czysta kazuistyka prawna, która uderza w fundament świadomej zgody pacjenta.

Innymi słowy, sztuczne oddzielanie badania od samego zaszczepienia to zwykły prawniczy kruczek, który odbiera nam podstawowe prawo do decydowania o własnym ciele.

Tym proceduralnym unikom na całym świecie towarzyszy zorganizowana blokada informacji. W Wielkiej Brytanii tamtejsza agencja zdrowotna UKHSA wprost odmówiła opinii publicznej dostępu do szczegółowych statystyk, które zestawiałyby daty przyjęcia preparatów z datami zgonów pacjentów, używając pretekstu walki z „dezinformacją“.

Co więcej, w USA i Wielkiej Brytanii formują się masowe pozwy zbiorowe przeciwko Pfizerowi. Kobiety oskarżają korporację o to, że jej preparat antykoncepcyjny Depo-Provera wywołuje zwiększone ryzyko rozwoju guzów mózgu, a pacjentki nie były odpowiednio ostrzegane.

W efekcie odebrano zwykłym ludziom prawo do samodzielnej oceny tego, co naprawdę dzieje się z poziomem umieralności. 

Na szczeblu europejskim europosłanka Christine Anderson konsekwentnie naciska na powołanie komisji śledczej w aferze „Pfizergate“. Skasowane wiadomości SMS pomiędzy szefową Komisji Europejskiej, Ursulą von der Leyen, a dyrektorem generalnym Pfizera Albertem Bourlą– dotyczące gigantycznych kontraktów rzędu 35 miliardów euro – to namacalny dowód na to, jak za zamkniętymi drzwiami podejmuje się decyzje rzutujące na zdrowie całego kontynentu. 

Co więcej, wszelkie oddolne próby powołania niezależnych komisji śledczych są przez unijny establishment konsekwentnie torpedowane.

Ten mur milczenia jednak pęka, a najmocniejsze ciosy padają w samym sercu amerykańskiego systemu, na oczach całego świata. Przesłuchania przed senackimi komisjami w USA obnażyły patologie, które powinny raz na zawsze pozbawić nas złudzeń co do krystalicznej czystości autorytetów. 

Podniesione w Senacie przez Roberta F. Kennedy’ego Jr. zeznania odsłoniły praktyki CDC (Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom) z 2002 roku, kiedy to dr William Thompson otrzymał otrzymał od swojego szefa, Franka DeStefano, rozkaz fizycznego zniszczenia danych wykazujących powiązanie szczepionki MMR, które wykazywały o 260% wyższe ryzyko autyzmu u czarnoskórych chłopców.

Ujawnione, dzięki działaniom senatora Rona Johnsona, przez Senat USA dokumenty w aferze „Pfizer Papers” dowodzą, że władze sanitarne USA już w 2020 roku posiadały dowody na ryzyko zapalenia mięśnia sercowego (zwłaszcza u młodych osób), według których w ciągu pierwszych 30 dni odnotowano niemal 3000 zgonów (46% w ciągu 48 godzin), lecz informacje te zatajono w obawie przed utratą zaufania społecznego do programów medycznych.

Arogancja władz medycznych jest w tej kwestii tak wielka, ze były szef FDA (Agencja Żywności i Leków), Francis Collins, w 2021 roku skwitował problem ofiar śmiertelnych stwierdzeniem: „Ludzie umierają, trudno”.

Szokującym obrazem upadku zaufania było przesłuchanie kluczowego urzędnika, architekta pandemicznych obostrzeń i lockdownów. 

Stojąc przed komisją z prewencyjnym ułaskawieniem w kieszeni, 29 lipca 2026 r. dr Anthony Fauci, były dyrektor NIAID (Narodowy Instytut Alergii i Chorób Zakaźnych), powołał się wówczas na 5. poprawkę do konstytucji ponad 100 razy przed senacką Komisją Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Spraw Rządowych. 

W obawie przed samooskarżeniem po prostu odmawiał odpowiedzi na elementarne pytania o swoje decyzje. 

Na domiar złego, wyciek służbowego maila dyrektora medycznego, dr. Vinaya Prasada z FDA, z listopada 2025 roku obnażył potworną prawdę. 

Sam urzędnik wprost napisał do pracowników, że preparaty mRNA zabiły wcześniej zdrowe dzieci (7-16 lat). Stwierdził: „Przerażające jest to, że amerykańskie przepisy (…) mogły skrzywdzić więcej dzieci, niż je uratowaliśmy”, a aparat państwowy zignorował ten tragiczny bilans zysków i strat.

W świetle tak gigantycznych, ujawnionych afer, narzucanie nam kolejnych masowych programów musi budzić stanowczy opór. 

W cieniu batalii covidowych przesuwa się granica innych programów szczepień, w tym przymuszania do przyjmowania preparatów na HPV w Europie, mimo że producent Gardasilu (Merck) decyduje się na milionowe ugody w ponad 200 sprawach dotyczących szczepionki przeciw HPV (wypłacając ponad 50 mln dolarów) za powikłania takie jak POTS czy zespół Guillaina-Barrégo z ofiarami w Stanach Zjednoczonych. 

W Polsce ignoruje się dziś głosy domagające się rzetelnych analiz przed poszerzeniem tego obowiązku,(sprawa z powództwa m.in. mec. Arkadiusza Teteli), podczas gdy system prawny szczelnie chroni korporacje. 

Przemysł tymczasem w ogóle się nie zatrzymuje. Pociąg z napisem „nowe technologie” pędzi dalej – w Chinach ruszyła właśnie produkcja spersonalizowanych szczepionek onkologicznych projektowanych przez sztuczną inteligencję. Tempo rynkowych wdrożeń jest dziś tak zawrotne, że nikt nawet nie udaje, iż ma czas na tradycyjne, wieloletnie badania bezpieczeństwa.

W czerwcu 2026 r. firma Likang Life Sciences w Pekinie uruchomiła pierwszą na świecie linię produkcyjną spersonalizowanej szczepionki onkologicznej (LK101) bazującej na AI i mRNA. Tak dalece posunięta personalizacja sprawia, że długoterminowe, tradycyjne badania bezpieczeństwa przy tak dynamicznie modyfikowanym składzie stają się niemożliwe. 

Biorąc pod uwagę głośne procesy sądowe, chociażby te w Holandii, w których eksperci bez owijania w bawełnę mówią o potężnym zagrożeniu płynącym z najnowszych terapii genowych – obrona prawa do pełnej, jawnej informacji i absolutnej dobrowolności leczenia staje się naszym obowiązkiem. 

Właśnie w Holandii bezprecedensowy charakter przybrał proces cywilny przed sądem w Leeuwarden (a obecnie w instancjach odwoławczych), wytoczony osobom odpowiedzialnym za zarządzanie pandemią,, w którym pozwanym jest m.in. Bill Gates i prezes Pfizera Albert Bourla. Swoje zeznania przed śmiercią złożył tam ekspert ds. prawa międzynarodowego dr Francis Boyle, oskarżający producentów szczepionek z białkiem kolca, iż noszą znamiona inżynierii kwalifikującej się do miana broni biologicznej.

Medycyna korporacyjna to gigantyczny, perfekcyjnie naoliwiony biznes. Wiele haseł ze środowisk antyszczepionkowych to niestety preparowane hiperbole lub źle zinterpretowane statystyki, które robią więcej szkody niż pożytku zwolennikom wolności wyboru. 

Prawda jest jednak w pełni wystarczająca, aby budzić obawy: od manipulacji danymi na etapie wczesnych badań (jak pokazały tzw. dokumenty Pfizera), przez usuwanie wiadomości SMS przez wysokich urzędników w UE, po próby administracyjnego omijania świadomej zgody. 

Niezaprzeczalne i fundamentalne prawo do zarządzania własnym organizmem – oparte na absolutnej i wyczerpującej jawności ryzyka – to granica, której nie wolno przekroczyć żadnej regulacji medycznej ani żadnej korporacji. Bez niej stajemy się jedynie „rynkiem zbytu” dla obwarowanych prawnie monopoli.

W systemie, który zyski liczy w miliardach, a ryzykiem obarcza szarego obywatela, nasze własne ciało pozostaje ostatnim bastionem, o którym musimy decydować sami.

***

  • Na tej planecie ja jestem lekarzem, a ty pacjentem
  • Doktor-Pacjent. Ciekawe ludzkie rozróżnienie. 
  • Leczenie Howie’go, Ernie’go czy Marii to moje zadanie.
  • Wiec dlaczego wciąż są chorzy ? 

/„K-Pax“ USA, psych. z 2001 r. w reżyserii Iaina Softleya /

Doradztwo Ubezpieczeniowe i Konsulting Kredytowy Bartosz Drajling 

Berlin-Wilmersdorf T: 01511 8666 445 • F: 030 92109905 M: consulting@dcberlin.biz

Udostępnij post:

Interesujące artykuły

Kamil Grabara – wracaj jak najszybciej!

Połowa września, Kamil Grabara debiutuje w barwach wielkiego Juventusu, zachowuje czyste konto, zespół wygrywa, co więcej, nasz bramkarz zalicza asystę, posyłając podanie wprost z własnego pola karnego. Na swoich mediach społecznościowych pisze krótko: marzenia się spełniły. Otrzymuje powołanie na zgrupowanie Reprezentacji Polski od selekcjonera Jana Urbana – nagroda za dobrą formę i udany debiut w Turynie. Dwa dni później, podczas rutynowego treningu z pozostałymi bramkarzami Juventusu, doznaje skrętu kolana. Diagnoza jest bezlitosna: zerwane więzadło krzyżowe przednie i kilkumiesięczna przerwa, która przekreśla marzenia o grze w kadrze jesienią.

Czytaj więcej

MILCZENIE OWIEC-  Ile kosztuje nasza naiwność?

Wyobraźmy sobie, że kupujemy ubezpieczenie. Każdy, kto na co dzień ma do czynienia z oceną ryzyka i czyta umowy ubezpieczeniowe wie, że najważniejsze rzeczy zawsze kryją się w zapisach drobnym drukiem – w wyłączeniach odpowiedzialności, czyli w tym, za co firma nie zamierza zapłacić.

Czytaj więcej
Najnowsze wydanie - październik 2026