Pięć minut
Grabara kończył trening z pozostałymi bramkarzami Juventusu, od zejścia do szatni dzieliło go zaledwie pięć minut, wtedy właśnie doznał skręcenia kolana. Niedługo po urazie, gdy emocje są jeszcze na wysokim poziomie, dzwoni do niego Marcin Bułka — bramkarz, z którym Grabara od miesięcy rywalizował o miejsce numer jeden w kadrze, a który sam przeszedł podobną kontuzję.
„Przykra sprawa, bo sam to przechodziłem. Rozmawiałem z nim od razu po zdarzeniu. Rozmawialiśmy na FaceTime, więc wspieram go, bo wiem co to jest. Niełatwa rzecz, ale wróci, bo jest młody.” – mówi Marcin Bułka w rozmowie z portalem Meczyki.pl.
Włoskie media z kolei przekrzykują się w apokaliptycznych nagłówkach: „Straszny cios! Tragiczna sytuacja! Ma już zarezerwowany bilet z powrotem do Wolfsburga na kolejny rok.” Cóż, sytuacja nie jest prosta, Polak rzeczywiście trafił do Juve w ramach wypożyczenia z Bundesligi, ale w swojej karierze już nie raz udowadniał, że potrafi podnieść się po trudnych wydarzeniach. W jednym z dawnych wywiadów powiedział w końcu: „Piłka to świat zwierząt, najsilniejszy przetrwa. Ja więc przetrwam” (WP Sportowe Fakty).
Systematycznie, ale nie cicho
Urodził się w Rudzie Śląskiej, grać zaczynał w klubie Wawel Wirek. Już wtedy mówiono, że ma krnąbrny charakter, ale i dobre predyspozycje oraz warunki fizyczne. Kolejno trafił do juniorskiego zespołu Ruchu Chorzów, ulubionej drużyny swojego ojca. Choć w piłce klubowej nie grał, to błyszczał w reprezentacjach młodzieżowych. Tam wypatrzyli go skauci Liverpoolu, a Grabara rozpoczął treningi w renomowanej akademii tego klubu. Polak nie zagrał ani jednego spotkania w The Reds, ale zasłynął z wielu kontrowersyjnych wypowiedzi. Przekazał między innymi Juergenowi Kloppowi, ówczesnemu trenerowi, że nie czuje się gorszy od Lorisa Kariusa, podstawowego golkipera klubu. Nie przekonało to jednak szkoleniowców, a Grabara, by grać regularnie, został oddany na wypożyczenie wpierw do duńskiego Aarhus, a kolejno Huddersfield Town występującego w angielskiej Championship. W końcu ugruntował swoją pozycję dzięki podpisaniu kontraktu z FC Kopenhaga i zdobyciu dwóch Mistrzostw Danii z rzędu. Oczywiście, kontrowersji wokół Polaka nadal nie brakuje. Gdy doznał groźnej kontuzji twarzy (do dziś gra w masce), klub zdecydował się ściągnąć Australijczyka Mathew Ryana. Delikatnie mówiąc, panowie nie zostali przyjaciółmi. Rywal Polaka narzekał, że nasz rodak gra częściej tylko ze względu na „politykę klubu”. Grabara w mediach wyśmiał fatalny błąd Australijczyka na Mundialu w Katarze, pisząc: „to również musi być polityka, na pewno.”
Najspektakularniejszy konflikt Grabary to jednak rozwścieczenie fanatycznych kibiców Galatasaray Stambuł. Grając dla Kopenhagi zremisował w Stambule 2:2, po czym w dosadnych słowach skrytykował jakość stadionu rywali, przed spotkaniem stwierdził z kolei, że nie obawia się fanatycznego dopingu miejscowych kibiców, gdyż lepsi są fani… Fenerbahce. Efektem były groźby śmierci, które bramkarz i jego narzeczona otrzymali od rozwścieczonych tureckich ultrasów.
Kontrowersje, kontrowersjami, ale Grabara już dawno byłby poza poważnym futbolem, gdyby nie grał zwyczajnie znakomicie. Zaowocowało to transferem do niemieckiego Wolfsburga w 2024 roku.
Pieniądze i spadek
Na samym wstępie przygody z Bundesligą Grabara udzielił wywiadu Kickerowi: „Wiele powodów przemawiało za Wolfsburgiem. Skłamałbym, gdybym powiedział, że finanse nie odegrały żadnej roli. Nie muszę robić z tego transferu romantycznej historii”. Sezon skończył się jednak dramatycznie – „Wilki” po raz pierwszy od 29 lat, a więc od czasu awansu w 1997 roku, pożegnały się z Bundesligą, kończąc tym samym najdłuższy w klubowej historii okres nieprzerwanej gry na najwyższym szczeblu.
Nie można jednak powiedzieć, że Polak grał w Wolfsburgu źle, wręcz przeciwnie. W meczach takich jak z Bayernem niemal w pojedynkę trzymał swój klub przy życiu, broniąc osiem celnych strzałów rywala. Pomimo fatalnej obrony całego zespołu, jego indywidualne występy częstokroć były oceniane bardzo wysoko. Potwierdza to chociażby działanie Juventusu – tak wielki klub nie ryzykowałby nawet wypożyczenia bramkarza o marnym potencjale, a cała transakcja potencjalnego wykupu miała wynosić 11,5 miliona euro.
Co dalej?
Wpierw oczywiście zdrowie, a kolejno walka o powrót do piłki na najwyższym poziomie. Nie ukrywam, że Grabara to jeden z moich ulubieńców w bramkarskim świecie. Nie twierdzę, że piłka potrzebuje samych Boruców, a nie Fabiańskich, że pewna doza szaleństwa jest lepsza sportowo od całkowitego skupienia i medialnej ciszy. Jednak jako osoba interesująca się sportem cenię nie tylko postawę na murawie czy parkiecie, ale i ciekawe historie. Grabara z Rudy Śląskiej dotarł do Turynu, dotarł do reprezentacji kraju, ile po drodze kosztowało go to wyrzeczeń i treningów, wie tylko on sam. Co mówił prasie, słyszeliśmy z kolei wszyscy. Dlatego zwyczajowo, trzymam kciuki za jak najszybszy powrót do formy, do rywalizacji, ale i do wywiadów.
Informacje mniej oczywiste
Postanowiłem, że na koniec każdego felietonu będę dodawał kilka informacji, o których zapewne nie usłyszą Państwo w innych sportowych mediach, a zasługują one na wyróżnienie.
- Polscy koszykarze na wózkach zostali ósmą drużyną świata! Podczas turnieju w Ottawie pokonali między innymi gospodarzy z Kanady i aktualnych Mistrzów Europy, Hiszpanię.
- Podczas gdy Igor Milicic Jr. walczy o angaż w NBA, jego dwóch młodszych braci oglądać będziemy w niemieckiej lidze koszykówki (BBL), w barwach ratiopharm Ulm. Według fachowców ich kariery mogą potoczyć się w jeszcze bardziej spektakularny sposób. Warto obserwować. Przypomnijmy, że tata całej trójki jest aktualnym trenerem reprezentacji Polski w koszykówce.
- Łukasz Charzewski podczas ostatniej gali KSW w Libercu przegrał niejednogłośną decyzją na punkty z Josefem Štummerem. Popularny Harry do klatki wszedł z herbem FC Polonii Berlin na swoim stroju. 20 września piłkarze Polonii zremisowali 0:0 z SC Capri. Tydzień wcześniej zwyciężyli pewnie 0:4 na wyjeździe z SV Stern Britz.
Grzegorz Szklarczuk
