bezpłatne czasopismo polonijne ukazujące się w Niemczech | „KONTAKTY“ | In polnischer Sprache für Deutschland

111 powodów by kochać Polskę

Żyjąc na co dzień w Niemczech, w zawieszeniu między dwoma językami i dwoma światami, łatwo ulec rutynie i zapomnieć o cichym uroku naszej ojczyzny. Właśnie w takich momentach niezwykle odświeżające bywa spojrzenie kogoś z zewnątrz – kogoś, kto potrafi z ciepłym uśmiechem, humorem i naukową dociekliwością przypomnieć nam to, co w polskości najpiękniejsze.

Taką szansę mieliśmy okazję przeżyć podczas wyjątkowego wieczoru autorskiego w berlińskiej Bibliotece im. Ingeborg Drewitz w dzielnicy Steglitz-Zehlendorf. Bohaterem spotkania był Matthias Kneip – pisarz, poeta, publicysta i wieloletni pracownik Deutsches Polen-Institut w Darmstadt, a przede wszystkim pasjonat i znawca Polski. Zaprezentował on wznowienie swojej popularnej książki 111 powodów, by kochać Polskę (111 Gründe, Polen zu lieben).

Szczebrzeszyn w berlińskim Steglitz: Głos Michaela Karnetzkiego

Wydarzenie otworzył Michael Karnetzki, przedstawiciel Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Berlinie (Deutsch-Polnische Gesellschaft Berlin e. V.). To właśnie z jego ust padła niezwykle barwna historia o polskiej mowie i pasji poznawania naszego kraju.

Michael Karnetzki przypomniał zgromadzonym, że misją Towarzystwa jest budzenie ciekawości sąsiednim krajem, który leży przecież zaledwie 80 kilometrów od Berlina. Podkreślił, że nie ma już dzisiaj dawnych barier, a polski język – wbrew utartym mitom – wcale nie jest nie do przebycia dla kogoś, kto zna choć trochę łacińskiej gramatyki czy reguł wymowy. Aby to udowodnić, przytoczył anegdotę o ulubionym polskim łamańcu językowym, który doczekał się w Polsce własnego pomnika!

Karnetzki z rozbrojącą szczerością opowiadał o Szczebrzeszynie w południowo-wschodniej Polsce. Miasteczko to rozsławił znany wiersz Jana Brzechwy o chrząszczu, który brzmi w trzcinie. Jak zauważył mówca, Szczebrzeszyn przekształcił ten fonetyczny majstersztyk w swój znak rozpoznawczy i wzniósł pomnik chrząszcza – pierwszy tego typu monument na świecie! Co ciekawe, gdy Karnetzki odwiedził to miasto po latach, ze zdumieniem naliczył tam już nie jednego, a cztery chrząszcze! Przy okazji zachęcał zebranych, by odwiedzali nie tylko wielkie metropolie, takie jak Warszawa, Kraków, Wrocław czy Gdańsk, ale zapuszczali się też w mniejsze urokliwe zakątki – mijając po drodze miasta partnerskie dzielnicy Steglitz-Zehlendorf, takie jak Nałęczów, Poniatowa czy Kazimierz Dolny, i mając na uwadze, że pobliski Lublin w 2029 roku stanie się Europejską Stolicą Kultury.

Polskie serce w berlińskiej bibliotece

Ze strony gospodarzy wydarzenie otworzyła Roswitha Serratti-Brandi, radna dzielnicy Steglitz- Zehlendorf ds. edukacji i kultury. Jako pochodząca z polskich terenów przygranicznych Polka, która od lat mieszka i pracuje w Niemczech, nie kryła osobistego wzruszenia i entuzjazmu dla tematu czytania. „Tytuł tej książki niezwykle do mnie przemówił. Muszę przyznać, że jako urodzonej Polce od razu przychodzi do głowy jeszcze więcej powodów, by kochać Polskę!” – mówiła z uśmiechem do zgromadzonych gości. W swoim wystąpieniu zwróciła uwagę na to, że za dowcipnymi anegdotami Kneipa kryje się coś znacznie głębszego: potrzeba prawdziwego zrozumienia drugiego człowieka poprzez poznanie jego kultury, tradycji i humoru. Podkreśliła

także szczególną rolę biblioteki jako nowoczesnej przestrzeni spotkań i żywego dialogu międzykulturowego, gdzie mieszkańcy mogą nie tylko wypożyczać książki, ale przede wszystkim budować bliskie, sąsiedzkie relacje.

Jak Ślązak z Bawarczykiem, czyli skąd u Kneipa miłość do Polski?

Kiedy do głosu doszedł Matthias Kneip, publiczność od razu uległa jego gawędziarskiemu talentowi. Autor rozpoczął od osobistej i pełnej humoru historii o swoich korzeniach. Kneip urodził się w Ratyzbonie i wychował w Bawarii, jednak jego rodzice byli rodowitymi Górnoślązakami, którzy po wojnie znaleźli się w Niemczech.

Pisarz wspominał z uśmiechem, jak w dzieciństwie słuchał tajemniczych słów wypowiadanych przez rodziców. Pierwsze polskie frazy, które do niego docierały, brzmiały dla dziecięcych uszu niemal jak język chiński: „Sto lat, sto lat…” śpiewane na urodziny, polskie kolędy pod choinką czy opłatek przysyłany w kopercie niczym z nieba. Rodzice używali języka polskiego głównie wtedy, gdy chcieli ukryć przed dziećmi tajne sprawy – na przykład planowane prezenty gwiazdkowe! Mały Matthias i jego brat myśleli początkowo, że rodzice mówią… po bawarsku, dopóki kolega z Bawarii nie zrezygnował ze spróbowania rozszyfrowania tego „dialektu”.

Kiedy rodzice wyjawili, że to język polski, zaczęła się fascynacja, która ostatecznie doprowadziła Matthiasa Kneipa do studiów językoznawczych i wieloletniej pracy na rzecz zbliżenia obu narodów.

Złote zasady survivalu w Polsce: „Dziękuję, nie jestem głodny”
Spotkanie przebiegało w języku niemieckim, ale przesiąknięte było polskim duchem. Kneip z niezwykłą celnością opisywał absurdy i uroki polskiej codzienności. Słuchacze co rusz wybuchali śmiechem, rozpoznając w jego anegdotach własne doświadczenia.

Jednym z najzabawniejszych wątków była opowieść o polskiej gościnności i o jedynym zdaniu w języku polskim, które zdaniem brata autora gwarantuje przetrwanie podczas wizyty u polskiej rodziny: „Dziękuję, nie jestem głodny”! Kneip tłumaczył niemieckiej części widowni, że w Polsce goszczenie kogoś oznacza karmienie bez końca. Gdy niemieckie dziecko wychowane w zasadzie „zjedz wszystko z talerza” trafia do polskiego domu, wpada w pułapkę – pusty talerz jest dla polskiej gospodyni natychmiastowym sygnałem do nałożenia kolejnej, jeszcze większej porcji!

Publiczność żywo reagowała także na Kneipowe rozważania o polskim słowie „trudno”. Pisarz zauważył, że „trudno” to nie tylko słownikowe określenie ciężkich warunków, ale cała filozofia życiowa – mieszanka rezygnacji, fatalizmu, ale też głębokiego spokoju ducha. Podczas gdy Niemiec na opóźnienie pociągu o dwie godziny reaguje furią i protestami przy okienku obsługi, Polak ze spokojem składa gazetę, wzdycha: „No, trudno…” i idzie do stacyjnego baru na kawę.

Odkryć Polskę na nowo w listopadzie

Wystąpienie Matthiasa Kneipa w Berlinie przypomniało nam wszystkim, że Polska to kraj niebanalny, pełen kontrastów, niezwykłej życzliwości i głębokich tradycji.

Gdy w ten listopadowy czas zasiadamy w domowych pampuchach, narzekamy na pogodę czy politykę i zastanawiamy się nad własną tożsamością, warto spojrzeć na naszą ojczyznę oczami kogoś takiego jak Matthias Kneip, Michael Karnetzki czy Roswitha Serratti-Brandi. Odkryjemy

wtedy, że nasze kulturowe „dziwactwa” – od obyczaju dzielenia się opłatkiem, przez niekończące się obiady u babci, aż po stawianie pomników chrząszczom – to właśnie te drobne kamyczki, z których buduje się nasza unikalna tożsamość. I że powodów, by kochać Polskę, jest znacznie więcej niż 111. Trzeba tylko chcieć je dostrzec.

Spotkanie odbyło się dzięki współpracy Biblioteki im. Ingeborg Drewitz oraz Towarzystwa Niemiecko-Polskiego w Berlinie (Deutsch-Polnische Gesellschaft Berlin e. V.), ze wsparciem Fundacji Sanddorf (Sanddorf-Stiftung).

Anna Burek

Udostępnij post:

Interesujące artykuły

Jak Polak podbił scenę kulinarną Berlina

Gdy pierwszego dnia pracy zepsuł maszynę do makaronu wartą 10 tysięcy marek, był przekonany, że właśnie zakończył swoją karierę. Uciekł tylnym wyjściem z restauracji. Prawie 20 lat później prowadzona przez niego restauracja Bruderherz zdobyła nagrodę dla najlepszej restauracji makaronowej w Berlinie. O włoskiej kuchni, rodzinnej firmie, prowadzeniu restauracji i życiu na Charlottenburgu opowiada Tomasz Sokołowski.

Czytaj więcej

Język niemiecki z polskim akcentem. Czy da się to zmienić?

Dlaczego słychać Polaka, gdy mówi po niemiecku? Czy kontakt z muzyką rzeczywiście pomaga w nauce wymowy? I czy warto za wszelką cenę pozbywać się akcentu? O tym, jak świadomie pracować nad niemieckim brzmieniem, rozmawiamy z dr Dominiką Otlewską-Dräger, germanistką, badaczką i specjalistką od wymowy języka niemieckiego.

Czytaj więcej
Najnowsze wydanie - listopad 2026