bezpłatne czasopismo polonijne ukazujące się w Niemczech | „KONTAKTY“ | In polnischer Sprache für Deutschland

Tel. 030 / 324 16 32
Fax: 030 / 357 91 850
webmaster@kontakty.org

1995 – 2023

„Polnischer Abgang” – wyjątkowa historia o żuciu, jakich wiele

Z okazji wrześniowych rocznic, symboliki miesiąca związanej z nowymi początkami rozmawiamy z pisarzem-filozofem, Mariuszem Hoffmannem - autorem współczesnej powieści drogi. Drogi nie tylko tej fizycznej, mierzonej odległościami geograficznymi przestrzeni między Polską a Niemcami, ale także tej tożsamościowej - drogi, którą przebył właściwie każdy z nas.

Anna Burek: Na początek – pytanie natury tożsamościowej: jeśli miałby Pan odpowiedzieć na pytanie, kim Pan jest, to jak by się Pan nazwał, jak by się Pan opisał?

Mariusz Hoffmann: Urodziłem się w Strzelcach Opolskich w 1986 roku, a do Niemiec przyjechałem z rodziną w 1990 roku. Podobnie jak wielu innych Polaków w tamtym czasie, my również początkowo mieszkaliśmy w Unna-Massen, a po pobycie w obozie nadal mieszkaliśmy na Westfalii. Najpierw studiowałem Filozofię w Hamburgu, później literaturę w Hildesheim, gdzie też rozpocząłem pracę nad powieścią „Polnischer Abgang”, która ukazała się wiosną tego roku. Obecnie mieszkam w Berlinie.

Anna Burek: Urodził się Pan w Polsce, edukację pobierał w Niemczech – co miało większy wpływa na to, jakim jest Pan człowiekiem?

Mariusz Hoffmann: Dziś mój niemiecki język jest lepszy niż mój polski. O tyle lepiej, że napisałem książkę po niemiecku. Ale polski był moim ojczystym i pierwszym językiem. Cała moja rodzina pochodzi z Polski i wpływ rodziny na mój rozwój był ogromny. Mimo że dorastałem w Niemczech, zawsze kształtowała mnie polska rodzina. Także moje pierwsze wspomnienia zaczynają się w Polsce. Co prawda trochę niewyraźne, ale od tego wszystko się zaczęło.

Anna Burek: Z czym panu kojarzy się Polska, jak blisko jest pana sercu, jak często obecna jest w Pana życiu?

Mariusz Hoffmann: Staram się odwiedzać Polskę raz w roku. Czasem jest to wizyta rodzinna, czasem wesele, czasem pierwszy raz zwiedzam polskie miasta. Kiedy jestem w Polsce, kupuję książki, które już przeczytałem po niemiecku, które teraz zostały przetłumaczone także na język polski. Potem powoli czytam i poszerzam swoje słownictwo. Może powinienem pójść na kurs języka polskiego w Berlinie

Anna Burek: Skąd potrzeba napisania książki o wyjeździe z Polski do Niemiec? Czy to Pana osobiste doświadczenia, a może historie zasłyszane od innych były inspiracją do jej napisania?

Mariusz Hoffmann: Największy wpływ na tę powieść mieli moja babcia i moi rodzice. Opowiadali mi wiele anegdot z lat 80-tych w Polsce i 90-tych w Niemczech. Trasa, którą przebyła w powieści rodzina Sobotów, była także naszą drogą. Ale żeby móc opowiedzieć tę historię, potrzebowałem głównego bohatera, który był starszy ode mnie, kiedy wyjeżdżaliśmy. Tak powstał Jarek Sobota, młodzieniec, który o przyjeździe do Niemiec potrafi opowiadać czasem na poważnie, czasem z humorem.

Anna Burek: Gdyby miał Pan zachęcić czytelnika to przeczytania swojej książki – jak by to Pan zrobił? Dla kogo jest ta lektura?

Mariusz Hoffmann: Na moich dotychczasowych czytaniach zawsze miałem na widowni czytelników, którzy mieli podobną historię życia. Którzy przybyli do Niemiec jako dzieci lub dorośli, którzy znają obozy we Friedland i Unna-Massen. Ale także osoby, których matka, ojciec lub dziadkowie pochodzą z Polski i których interesuje ten czas przewrotu. Zasadniczo cieszę się z każdego czytelnika, który chce przeczytać dobrą historię.

Anna Burek: Postać Jarka – ile jest w niej Pana, a ile fikcji i skąd pomysł na element komiczny w powieści – traktor?

Mariusz Hoffmann: Podobnie jak ja, Jarek pochodzi z małej wsi Zalesie. I podobnie jak ja opuścił ojczyznę w 1990 roku. Ale pisząc, zadawałem sobie przede wszystkim pytanie, jak mogło potoczyć się nasze odejście, gdybym był już wtedy nastolatkiem. Może zachowałbym się jak Jarek. Ale pewnie przydałby mi się taki najlepszy przyjaciel jak Andrzej, a później Monika. Można więc powiedzieć, że we wszystkich postaciach jest coś ze mnie, chyba najwięcej w Jarku. Element komediowy to zdecydowanie mój wpływ.

Anna Burek: Czy fakt, że książka o doświadczeniu wielu Polaków ukazała się po niemiecku nadaje jej jakiejś wyjątkowości na tle innych publikacji tego typu? Kilka lat temu ukazała się polska książka Emilii Smechowski pt.”My, super imigranci” opisująca doświadczenie wyjazdu z Polski do Niemiec. Czym wyróżnia się Pana publikacja?

Mariusz Hoffmann: Cieszę się, że niemiecki rynek księgarski zawsze interesuje się polskimi historiami i że książka Emilii Smechowski odniosła sukces. Zgadza się, moja książka jest też o emigracji i budowaniu nowego życia. Ale „Polnischer Abgang” to znacznie bardziej powieść rodzinna. Największym marzeniem Jarka jest zobaczyć się znowu z babcią w Niemczech, bo uciekła w 1982 roku. Jarek podejrzewa, że ​​konfliktów w rodzinie jest znacznie więcej, niż ktokolwiek mógłby przyznać. Musi więc wziąć sprawy w swoje ręce i odkryć rodzinne sekrety.

Anna Burek: Czy uważa Pan, że temat wyjazdów ekonomiczno-politycznych Polaków w latach 80-90 za ciekawy dla Niemców, niemieckich czytelników? Czy jest jeszcze coś, czym można ich w tej kwestii zaskoczyć? 

Mariusz Hoffmann: W Niemczech szczególnie dobrze sprzedają się książki mówiace o zjednoczeniu RFN i NRD. O tym, że Solidarność powstała wcześniej w Polsce, że Polska miała stan wojenny, że blok wschodni upadł nie tylko z powodu Niemców, nie wspomina się niestety często w niemieckiej literaturze. Fakt, że historia niemiecka jest bezpośrednio związana z historią polską, powinien również uzyskać więcej uwagi w literaturze.

Anna Burek: Czy ubieranie tematu masowej emigracji w tragi- komizm nie odbiera nieco powagi decyzji, którą musiały podjąć wtedy setki Polaków?

Mariusz Hoffmann: Myślę, że humor jest pomocnym narzędziem w przetwarzaniu tragedii. W czasach polskiego komunizmu komicy/artyści kabaretowi też odważali się kpić z władnych. To wspaniała polska tradycja.

W książce Pan Hübner mówi Jarkowi, żeby nie brał życia tak poważnie. Hübner mówi to jednym słowem: trudno.

Anna Burek: Gdyby miał Pan pomysleć o jednym temacie związanym z Niemcami, który dla Polaków mógłby (albo powinien) się okazać interesujący – co by to było? Jaki tytuł mogłaby nosić taka publikacja?

Mariusz Hoffmann: Kiedy wyjeżdżam na wakacje nad Morze Śródziemne, szczególnie zabawne jest obserwowanie niemieckich turystów. Jak się ubierają, jak się zachowują, jak mówią. Jest jeszcze przyjemniej, gdy słyszę, jak polscy turyści komentują dokładnie to samo o Niemcach. Myślę, że spojrzenie na niemieckich turystów z perspektywy Polaka ma komiczny potencjał. Możliwy tytuł: Niemcy na wakacjach – tragedia w 3 aktach.

Anna Burek: Czy możemy spodziewać się kolejnych powieści spod pana pióra? Czy w planach jest tłumaczenie książki na język polski? jakie ma Pan dalsze plany pisarskie?

Mariusz Hoffmann: Obecnie piszę kolejną powieść. Pierwsze pomysły, postacie i konflikty są już ustalone. Ale niewiele więcej mogę powiedzieć. Byłbym bardzo zadowolony z tłumaczenia na język polski. I właściwie „Polnischer Abgang” był już promowany na arenie międzynarodowej, ale teraz znowu muszę uzbroić się w cierpliwość.

Udostępnij post:

Interesujące artykuły

Grudzień w Berlinie

Rok dobiega końca, a Berlin przygotowuje się do świąt Bożego Narodzenia. Przez cały miesiąc liczne jarmarki bożonarodzeniowe pomagają wprowadzić nas w świąteczny nastrój dzięki potrawom, upominkom i muzyce. Pod koniec grudnia Berlin świętuje imprezę roku: Ponad milion osób zazwyczaj bierze udział w największej imprezie sylwestrowej w Niemczech wokół Bramy Brandenburskiej.

Czytaj więcej
Najnowsze wydanie - listopad 2023