Pierwsza połowa września będzie należała między innymi do sztuki. Berlin Art Week zamieni stolicę w wielką scenę sztuki współczesnej. Galerie, muzea, targi sztuki, wystawy, projekty i wydarzenia specjalne pojawią się w różnych częściach miasta. To dobry moment, żeby zobaczyć nie tylko najbardziej znane berlińskie instytucje, ale również zajrzeć do miejsc, których na co dzień nie mamy w planach.
Miłośnicy sportu również nie będą narzekać. Berlin stanie się gospodarzem Mistrzostw Świata w Koszykówce Kobiet. Dla kibiców będzie to wyjątkowa okazja, by zobaczyć światową koszykówkę kobiet na żywo – tym bardziej że mistrzostwa tej rangi po raz pierwszy od 1998 roku wracają do Niemiec.
12 września warto zajrzeć do Staatsoper Unter den Linden. Tego dnia opera organizuje Dzień Otwarty. Można będzie zajrzeć za kulisy jednej z najbardziej znanych instytucji muzycznych Berlina i odkryć miejsca, których podczas zwykłego spektaklu publiczność nie ogląda. W programie znajdą się między innymi wydarzenia związane z tańcem, muzyką i codziennym życiem teatru, a wstęp na Dzień Otwarty jest bezpłatny.
Tego samego dnia warto spojrzeć również… w niebo. Na Tempelhofer Feld odbędzie się Festival der Riesendrachen – Festiwal Wielkich Latawców. 12 września nad dawnym lotniskiem pojawią się ogromne, czasem kilkudziesięciometrowe konstrukcje, a organizatorzy zapowiadają także możliwość samodzielnego puszczania latawców i atrakcje dla całych rodzin. Wstęp jest bezpłatny.
A na koniec miesiąca – maraton. 27 września ulice Berlina ponownie należeć będą do biegaczy podczas Berlin Marathonu, jednego z największych wydarzeń biegowych na świecie. Nawet jeśli nie planujemy pokonywać 42 kilometrów, warto wyjść tego dnia z domu. Maraton jest przecież również wielkim miejskim spektaklem – z kibicami, muzyką, zamkniętymi ulicami i tysiącami ludzi, którzy przez kilka godzin wspólnie przeżywają sportowe emocje.
Wrzesień przypomina więc, dlaczego Berlin tak łatwo może wciągnąć. Jednego dnia możemy oglądać sztukę współczesną, następnego kibicować koszykarkom, zajrzeć za kulisy opery, odkrywać przemysłową historię miasta, a kilka godzin później patrzeć, jak nad Tempelhofer Feld unoszą się gigantyczne latawce. A pod koniec miesiąca – wyjść na ulicę i dopingować maratończyków.
Berlin we wrześniu zdecydowanie nie zamierza zwalniać. I chyba dobrze – bo szkoda byłoby za nim nie nadążyć.
Redakcja

